Nie próboj mnie rozumieć..

Gubię sumienie. >> poniedziałek, 27 lipica 2009 02:15:34
Cała wrażliwość, którą chowałam w sercu dziewiętnaście lat gaśnie we mnie, kiedy na drodze spotykam coraz innych ludzi. Wzajemnie obrzucają się na ulicach bluźnierstwami i wszelkim błotem tego świata. Stoję po środku tego wszystkiego i nie mogę znaleźć punktu przyczepiania. Jedni stają się za niecodziennie skomplikowani, drudzy zaś prości. Dążąc do ideału stajesz się hipokrytą, lecz ja tylko szukam siebie. Prawdziwa miłość czy przyjaźń stały się bezlitośnie względne, nic nie warte rzekłabym, że nie istnieją. Żyjemy, by każdy nowy dzień pokazał nam , że to w co wierzymy nigdy nie będzie nas dotyczyć. Życie przypomina mi lodowisko, wciąż ślizgam się na błędach, a właściwie na jednym – naiwnej naturze. Po tylu latach dostrzegam, na jakich głupstwach skupiałam swoją uwagę. Jak najważniejsza lata stały się bezwartościowe.
komentarze [3]

.. >> niedziela, 18 stycznia 2009 17:49:45

komentarze [0]

pass >> sobota, 6 września 2008 00:21:21
walczymy z człowieczymi blokadami
komentarze [0]

help >> poniedziałek, 9 czerwca 2008 10:40:37
,,
komentarze [0]

, >> czwartek, 20 marca 2008 21:58:10
Znów dostałam kamieniem w tył głowy, dziś setny raz. Zrzuć płaszcz, otrzyj twarz zapachem gorzkiej senności. Myślimy bardzo długo, o tym samym od kilku lat, wlepiając błękity w przepaść monotonności, która osacza nas. Marzymy o tym, aby nasza naiwność stała się pożyteczna. Przyklejona do blatu, marzę abyś zjadł mnie w całości, bez zbędnych noży czy widelców, którymi zwykle raczysz mnie kroić. Chociaż raz marzy mi się bez lęku pochylić nad morzem własnych niespełnionych pragnień i zanurzyć się aż po same dno.
komentarze [0]

bełkoczę bo lubię >> czwartek, 6 września 2007 00:37:34
Szklanka pachnąca ciepłym mlekiem, te same autobusy przepełnione smakiem codziennych spraw, nowi ludzie i mój psychiczny śmiech. Do jakiego stanu może doprowadzić się człowiek? Do tych dróg i alejek, jednak bardziej skomplikowanych a jednocześnie prostych. Wzbiłam się ponad dachami jednego roku z życia i czuję, że dam radę. Siedzę tu i widzę każde nadjeżdżające niebezpieczeństwo, każdą starte czasu w litrowej butelce.
Wchodziłam dość długo na drewnianą wierze, aby móc wyciągnąć z dłoni mnóstwo drzazg , wiem teraz, że i Ty pomagasz je wyciągać, jesteś zawsze tylko dla mnie, na każdy mój krzyk, na każdy ból brzucha. Mój domek z kart rozpadł się, ponieważ dmuchałeś, kichałeś, a ja w całej swej bezradności zakryłam dłońmi twarz i uciekałam przed wszystkim. Powinnam stawić temu czoło. Bliskość, ciepło i niewyobrażalna potrzeba istnienia mimo dna na którym obecnie się znajduje. Od czegoś muszę się odbić.


komentarze [1]

Wróciłam trwogo! >> wtorek, 4 września 2007 21:36:16
Bolą mnie każde słowa, których przecież nie wypowiem, nie wolno mi.
Czułam się jak na rozprawie sądowej, oczekując za drzwiami na wyrok.
Skazana na wasze spojrzenia, gorzkie myśli.
W snach odwracacie się z zwątpieniem na twarzy idziecie wszyscy chodnikiem, a ja nie potrafię was dogonić. Mimo tego, że biegnę za wami oddalacie się zmienieni w pył moich wspomnień.
Pozostała mi zupełna pustka egzystencjalna, spuchnięte oczy, skurczony żołądek, czerwone róże oraz On. Jestem wysuszonym liściem, gdy odchodzę za każdym razem. Podnosisz mnie i wypuszczasz z dłoni, a ja już tylko lece w dół.

Rok pełen ludzi i uśmiechów minął. Stąpam znów twardo po ziemi.
komentarze [0]

;> >> poniedziałek, 6 sierpnia 2007 20:35:39
Ukradziono mnie, nic tu po mnie ;-*
komentarze [0]

; >> czwartek, 12 kwietnia 2007 00:35:32
Tak dobrze nam tu
a smak niebieskich traw gości nas tysiąc lat
Życie ozdabia nam głowy wiankiem marzeń balonowych
Smakujemy oczu swych i języków
Spadamy na trampolinę
budźmy się przywiązani do łóżek
Naszych absurdalnych słów i snów rumiankowych
nie chcę wysłuchać nikt..
komentarze [0]

W głowie mam teraz tylko Ciebie. >> wtorek, 26 grudnia 2006 01:20:16
Pomarańcze są dziś wyjątkowe słodkie,
Nasycone ciepłem przypominają Ciebie.
Ulice przepełnione codziennością
Widzę jak biegniesz na przystanek
Ostatni autobus, ostatnie muśnięcie ustami na pożegnanie.
Odchodzisz na zawsze.
Nie możesz przecież pobiec w dal,
Choć odjechał Twój autobus.
Zapchany milionem niedopowiedzianych spraw.
Szeptów splecionych z krzykiem.
Samotnych Matek, wdów, nieszczęśliwych małżeństw.
Wymazana szeptem krzyczę.
Wciąż są tutaj Twoje zdjęcia z odciskami naszych palców
Twoje książki i Twój zapach.
Zostawiłeś cząstkę siebie na szklanym parapecie.
Nie masz prawa zabrać mi sensu istnienia,
Nigdy nie dostaniesz aktu mego spełnienia.
Stojąc po drugiej stronie przez wzrok przelatuje mi całe Wspólne życie.
A później już tylko syreny…



Suck..

Jestem jednym wielkim kłębkiem bezradności, zawieszania stuprocentowego na wściekło
Jestem kulką z plasteliny o kolorze czarno-zimnym, odczuwam mocniej brak ważniejszego ze zmysłów, choć dostałam w zamian inny, prezent ten mnie nie cieszy.. Bez instrukcji obsługi i prawa jazdy na ślisko rozwalę nas obojga.. Dajmy sobie więcej czasu..
Zamknęli mnie w szklance z kawą pełną czarnych jak kupa konia fusów i zmuszają do spania.
komentarze [0]

Spójrz teraz. >> środa, 11 października 2006 19:08:33

Zapamiętaj obraz mego serca,
Zapamiętaj go najgłębiej, najmocniej, najpiękniej,
Ponieważ ostatni raz krzyczy machając wspomnieniem
Niegdyś należało do Ciebie,
Zmęczone ciągłym biciem
Moje bezdomne serce.



komentarze [1]

Macham do was >> czwartek, 10 sierpnia 2006 01:01:33
Żyje w innym świecie, gdzie ty jesteś jak siedmiostronne lustro. O niczym nie wiesz, niczego nie czujesz, słyszysz gwiazdy, a nie widzisz. Rozlewasz meble, a nie przewracasz, widzisz powietrze, lecz nie oddychasz nim! Tutaj nawet lustra słyszą i czują wylewając swą rozpacz na twarz sześciookiej panny złości. Ona widzi stopami, gdy uwiera ją kamień, ustami spogląda spragniona ust królewicza, a jej pierwsza para oczu opróżnia zardzewiałe łzy.
Z najlepszą przyjaciółką nienawiścią obmyśliły plan jak zabić rywalkę miłość.
Wojna uczuć, myśli, pragnień, wojna ludzi!
Nikogo tutaj nie zapytam czy położy herbatę na stół i nikt nie odpowie mi, że ją postawi. Tutaj rozprzestrzeniam swoją dusze, dzieląc ją na mnóstwo kawałeczków mojej osobowości, choć kłócą się zawsze. Gdy je składam udają płynną harmonie, kłamią podle. Każdą radość zostawiam za zieloną bramą, ubieram pancerną sukienkę, pod którą chowam prawdę. Do gardła tak bardzo jej daleko, lecz w głowie krzyczy, że kocha, a ja stłumione już krzyki wyrzucam przez lewe ucho i siedzę na górce kłamstw machając do was nogami.
Zasypiam w różnych miejscach i zawsze budzę się nie tam gdzie chcę. Wciąż budzi mnie hałas, smutny tak bardzo, ponieważ ten hałas nie jest Tobą, lecz bombą codziennych spraw, w których tonę..
komentarze [3]

Smakuję czerwieni cudzych ust. >> czwartek, 3 sierpnia 2006 01:08:08
Rozchichotana wsuwam głowę pod kołdrę dzikich myśli, ponieważ one wiodą mnie przez życie. Kiedy wspominasz, klocki mojej podświadomości zostają rozrzucone po całej przestrzeni połamanej szuflady, gdzie przechowywałam resztkę ciepłych uczuć. Mój chory umysł sprawia, że czuję się spokojna, ponieważ trzeźwy tok myślenia nigdy mnie nie dopadnie. Nie tym razem, ani nie tutaj! Upita flaszką rzeczywistości podle uśmiecham się do kieliszka, który dotyka jego ust, a usta jego nasycone czerwienią nabierają dystansu do kolejnego przezroczystego, jakże kuszącego esencją szaleństwa kielichozabójcy. Spadam na miękka kołdrę z napisem:" Sną wstęp wzbroniony' i nie śnie, nie śnie już o tobie., Teraz liczy się to, co dzieję się tu i teraz, a ty zamieniasz się w tego czarnego pająka, którego zabijam paczką papierosów tuż przed wschodem słońca. Twoje nogi przylepiły się do blatu biurka, a twoja głowa z milionem przykazań nie-bożych zostaje dopieszczona zapalonym papierosem, choć nie moim. Zamykam oczy i spadam nisko tak , lecz jest mi dobrze. Nie widzę świateł, nie słyszę głosów, nikogo tutaj nie ma wyłączam się.
Uchylił mi kawałek nieba, poczułam zapach miętowej chmury i wybuchłam śmiechem aż na trzydzieści sekund. Odurzyłam się własnym śmiechem, a nogi uginały się jak szalone. Bezczelnie podłączono mnie spowrotem do elektronicznego systemu' żyj dalej, przecież musisz!'.

Wchłaniam w siebie lody śmietankowo-czekoladowe i dostarczam podniebieniu orgazmu i tak myślę, że ciągle za kimś tęsknie. Tyle miesięcy, dni, godzin, minut, sekund, miliard miliardów setnych sekundy. Jeżeli Bóg istnieje, to dlaczego tak się mną bawi? Definitywnie za dużo cukru we krwi, pierdolę dostaje szału nie ważne mehehe ; (



komentarze [0]

Skutki uboczne picia mate. >> środa, 19 lipica 2006 16:59:10
Więc dławię się banalnością waszych słów, spojrzeń zbyt ludzkich i wchłaniam to, co w was najlepsze, gdy w ułamku chwili czuję głód. Zwracam głupie poglądy pustym śmiechem i widzę, jak niszcze siebie. Atakowana z każdej strony bronię się, gdy znów zostaję oskarżona o bycie chodzącą podłą ironią. Obserwuje, milcze i z każdą minutą, uświadamiam sobie jak bardzo do was nie pasuję.
A w głowie mam miliard miliardów gorzko-słodkich wspomnień, więc zapakuj ję do srebrnego pudełka i schowaj na dnie duszy, albo wyrzuć gdziekolwiek daleko. Niszczą mnie irytujące uśmiechy, obojętność, myśli przebiegłe, nachalny optymizm, głupota ludzka, która jest jeszcze gorsza od mojej, z którą spotykam się tak często, jak z huraganem w swoim pokoju. Dawniej cieszyłyśmy się smakiem pomarańczy, nagością nieba i widokiem gwiazd, kiedyś wszystko było dla nas możliwe, a teraż ona zmienia zasady gry. Zmusza mnie do spełnienia pragnień i palcem wskazującym pokazuję, że wszystko w naszych rękach. Patrzę w jej oczy tylko po to, aby spuścić wzrok i wypluć 2/4 myśli z mojej naszej głowy! Powiedz mi ,jak mam myśleć logicznie?! Przecież wiesz, że jest nas dwie, kochamy tak samo, nienawidzimy też.

komentarze [0]

Kiedyś zniknę jak mgła z pewnością powiem:' Nie mam nic do stracenia'. >> piątek, 23 czerwca 2006 01:22:27
Pan Bóg chyba naprawdę mnie nie lubi. Zsyła na mnie ludzi o cudownych oczach i tajemniczych uśmiechach, a ja napatrzeć się nie umiem. Bo są takie jasne, pełne życia. Ukradłabym je każdemu i wymieniła w kantorze na jedne, w które mogłabym patrzeć zawsze, czytać w nich, kochać ich właściciela. Żyje by przestać być sobą, żyje po to, aby stać się kulką ulepioną z ludzkich opinii, żyje by być taką, jaką mnie widzisz i oceniasz.
Zatracam się, gram rolę osoby, którą dostałam od was. Po co mi prawda, którą chcę powiedzieć Ci w twarz? Po to abyś skrytykował to atakując z każdej strony. Mówisz, co myślisz? Najlepiej zamilcz. Więc będę milczeć.
Kiedyś obiecałeś mi, że nigdy się nie zmienimy, zawszę będziemy tacy sami. Zniszczymy rewolucje pesymizmu, zniszczymy samych siebie, popadniemy razem w skrajności.
Leże tu do góry myślami zupełnie sama patrząc w chmury, jak ubierają się w ziemskie kształty i przypominam sobie, o tym gdzie żyje. Delektuję się gorzkim smakiem czekolady. Kiedyś poprawiła mi humor, gdzie się podziała ta magia? Poczułam jakby to niebo było wielkim kawałkiem czekolady, a ziemia pieprzonym wyrobem czekolado-podobnym.
Oni wciąż nas obserwują, chcę stąd uciec, gdy ktoś trzyma mnie za rękę, ściska z całej siły.
Człowiek chciałby wyprzeć się tego uczucia, lecz nie potrafi. Czuję się rozerwana na kawałki, a każdy z nich należy do niego, nad każdym ma kontrolę. Istnieje jedna prawda, której nie potrafię powiedzieć mu w twarz. Doprowadza mnie do złości, smutku, ciekawości, bólu brzucha, bezsenności, nieopisanego uczucia, bo nie jestem w stanie go opisać, ani nawet nazwać. Więc kocham? Wytłumacz mi to proszę..


Porcelanowe Twarze spoglądają na
kremowy odcień Twojej skóry
Zagryzają białe wargi,
Spragnione miłości.
Ubrane w smutek sztucznej egzystencji
Tłuką się z zazdrości
Wychylam dłoń po twój wzrok,
Nachylam ust, abyś nauczył mnie ludzkości
Jak z gliny rozpadam się.
Nie potłucz mnie Kochanie
Nie stawiaj na półce,
Jak ozdobę
Chcę oddychać,
Marzyć, śnić, jak Ty.
Skarbie spraw, abym snów żyła
.



komentarze [0]