Nie wiem, kim jestem, po co tak naprawdę istnieje. Jednak wiem, że są rzeczy, które na mnie czekają w tym czy w innym życiu. Na pewno nie urodzę trójki wesołych dzieci, na pewno nie będę odpowiedzialna. Nie usiądę w wygodnym fotelu robiąc na drutach i nie przeczytam bajki swoim wnuczką. Nie nastąpi chwila, w której będę nasłuchiwać szelestu Męża, który wchodzi po schodach. I nawet gdyby najlepszy jasnowidz przepowiedziałby mi taką, a nie inną przyszłość wyśmiałabym go. A jednak, codzienność wciąż zadziwia. Nie jestem taka jak wszyscy może mi z tym dobrze, a może nie. Jest kilku ludzi, za których oddałabym życie. Kocham ich bardziej niż oni potrafią to sobie wyobrazić.. Nie boję się, ciemności, śmierci, ludzi goniących mnie nocą, cmentarzy i innych ciemnych zakamarków, wysokości, nocnych spacerów po lesie, umarłych i żywych, Opinii innych na mój temat, i tych wszystkich zbyt ludzkich spraw. Boję się rzeczy, które wydają się inne śmieszne. Jestem pierdolnieta, inna nie będę. Nie umiem kochać raz na miesiąc, nie.. Zakochuję się na zabój, albo wcale. Nie ważne kimkolwiek bym była, gdzie bym żyła, co czyniła. Kiedyś był on, teraz jestem ja, następny będzie ktoś inny. Tak samo jak ja i my wszyscy, dozna szczęścia, smutku, cierpienia, goryczy, szaleństwa, może wygra w totolotka, zakocha się, a może tak jak ja, po prostu kiedyś strzeli sobie w łeb. Przesypiam więcej niż ktokolwiek z was. Nie musze pić, nie muszę jeść. Każdego dnia, pragnę biec, krzyczeć, śpiewać, skakać, tańczyć, szaleć i tak do utraty tchu. Pragnę zmyć z Twojej twarzy te melancholię, zgorzkniałość, gniew i całą nienawiść, jaką do mnie żywisz.